Kolejny etap za za nami

Wbrew pozorom trochę zabawy było, a wszystko przez czas niezbędny do schnięcia po laminowaniu i malowaniu. Stępka i bocznokile były zamocowane na wkręty i uszczelnione silikonem, ktoś miał chyba w planach łódź podwodną, albo taki większy durszlaczek. Wszystko zostało oczyszczone, odtłuszczone i połatane. Korek spustowy postanowiłem, uszczelnić na stałe 🙂 siką. W perspektywie, kolejna możliwość przecieku. Wręgi zostały wzmocnione, matą szklaną, teraz już są sztywniejsze … Czytaj dalej Kolejny etap za za nami

Dosięgnąć dna

Po odtłuszczeniu kadłuba, w miejscach po starych wkrętach, należało wkleić łatki. Na to wszystko kilka warstw epoksydy i pasowanie stępki. Jako, że szkutnictwo od stolarstwa różni się tym, że w stolarstwie wszystko jest proste, a w szkutnictwie krzywe, nastawiłem się na zbudowanie tunelu parowego, celem gięcia elementów drewnianych. Krzywizny jednak okazały się minimalne i nie było takiej potrzeby (tunel zbuduję sobie później 🙂 ). Do … Czytaj dalej Dosięgnąć dna

Wymiana stępki

Demontaż stępki, który miał zająć chwilę okazał się zajęciem zdecydowanie bardziej czasochłonnym. Stara sika zrobiła robotę i trzymała tak, że musiała być demontowana kawałek po kawałku. Cały dzień, poobijane paluchy, złamane dłuto, ale się udało. Kolejnym problemem okazało się zdobycie odpowiedniego materiału. Jak boczno-kile nie nastręczały problemu, tak zdobycie kawałka twardego drewna o długości około 3,8m, do tego bez sęków okazało się nie lada wyzwaniem. … Czytaj dalej Wymiana stępki

Fiku miku

Czyli remont części podwodnej… Stępka i bocznokile (czy jak się to ustrojstwo zwie), były już tak miękkie, że palcem można było wciskać drewno, w związku z czym decyzja o wymianie tych elementów. Sposób ich mocowania, co widać na zdjęciu,, nie dawał gwarancji szczelności kadłuba, a że takich punktów jest kilkanaście decyzja o usunięciu ewentualnych miejsc przecieków. Szlifowanie kadłuba, poszło zadziwiająco sprawnie, za to demontaż stępki … Czytaj dalej Fiku miku

Błękit w błękicie

Pierwsze pływanie za nami. Nawyki z łodzi balastowych, w pewnych momentach bywają zabawne np. szukanie wskazań echosondy 🙂 Pierwszy dzień to plażing, drugiego natomiast piękna żeglarska pogoda. Na Roztoce stała 4, może w szkwałach dochodzi do 5 i piękne słoneczko. W dali grzbiety fal się bielą. Wychodzimy na pełnych, żaglach by po chwili zostać już tylko pod fokiem i bezanem. Błękit przy tym wietrze i … Czytaj dalej Błękit w błękicie