Mikrowyprawa

Kacper – 13

Marcin -40

Krótki wypad Haardą, przez Roztokę Odrzańską na Zalew Szczeciński

Wypłynęliśmy dosyć późno, może to i lepiej bo wszystkie burze już były daleko za nami.

W powietrzu nieznośny upał i tylko czekaliśmy kiedy wylądujemy na dzikiej plaży, by wskoczyć do wody.

Przed drogą ostrzeżenie od bosmana o silnych wiatrach, który trochę spogląda na nas jak na wariatów.

Ruszamy, wiatr z dobrego kierunku, stawiamy tylko foka, obserwujemy niebo i wodę, decydujemy się na dostawienie grota, bezana odpuszczamy.

Jest przyjemnie, pomimo zmęczenia na twarzach uśmiechy, Haarda z dużym obciążeniem ruszyła z kopyta, zmieniony takielunek sprawia, że żegluje dużo efektywniej.

Po drodze szukamy przejścia między sieciami i uważamy na pracujące pogłębiarki.

Po dojściu do Chełminka wiatr zmienia kierunek i zaczynamy halsować. Jest już późno, zrzucamy żagle i odpalamy silnik.

Podchodzimy ostrożnie, ze względu na głębokości i niespodzianki znajdujące się pod wodą.

Kiedy miecz wychodzi z wody, wyciągamy ster , odstawiamy motor i w ruch idą pagaje. Niezwykle przydatna rzecz na płyciznach nawet do sterowania jako yuloh, muszę zrobić zamkniętą dulkę.

Wieczorny Zalew jest trochę rozkołysany, co utrudnia podejście.

Wreszcie znajdujemy nasze miejsce, trochę przez rok zmienione, obok powstała wielka łacha na której niczym w Makrokosmosie zastajemy wszelkiej maści ptactwo, inny świat i nie jesteśmy u siebie.

Zachwytom nie ma końca, trochę zapominamy, że trzeba jeszcze rozbić namiot, ogarnąć Haradą i zorganizować posiłek.

Padający deszcz sprowadza nas na ziemię, bierzemy się do roboty, po chwili okazuje się, że zapomnieliśmy karimat, nic to damy radę na glebie . Szykujemy kolację jeszcze kilka zdjęć i do śpiworów.

Pobudka o pierwszej w nocy, bliska odległość namiotu od Zalewu, daje wrażenie jakbyśmy spali w wodzie.

Wychodzę z ciepłego śpiwora zobaczyć co z łódką, okazuje się że jest przestawiona i znalazła się blisko konarów drzew

Spoglądam na wodę, Zalew szaleje zmienił się układ fal . Dokładam cumy i wracam, by już co 30 minut sprawdzać czy Haarda jest bezpieczna.

Rano wbrew zapowiadanej trójce jest regularne 5-6 bft, duże fale i grzywacze zniechęcają do wyjścia.

Niestety postanawiamy, że nie wypływamy i biwakujemy.

Zwiedzamy wyspę i jej okoliczne plaże. Zbieramy skarby i delektujemy się przyrodą.

Przy ognisku snujemy plany kolejnych wypraw.

Następnego dnia zwijamy obóz i ruszamy jeszcze na Zalew.

W zacisznej zatoce obiad na kotwicy, krótka drzemka i niestety kierunek Stepnica.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s